Zaczaiłem się na młodą sarnę, która oddaliła się od reszty stada. Zbliżałem się ostrożnie do swojej ofiary już czując jej smak w pysku. Ni stąd ni zowąd usłyszałam dziwny szmer w zaroślach. Zwróciłem się w owym kierunku, lecz nic nie dostrzegłem. Mój wzrok powędrował ponownie na jeszcze nieupolowany obiad. Podszedłem bliżej swojego celu. Już byłem gotowy do wyskoku, gdy nagle ktoś skoczył mi na plecy i całym swoim ciężarem przycisnął mnie do ziemi. Zwróciłem głowę w kierunku napastnika... Była to siwa, zielonooka wadera z długą jasną grzywą.
- Co ty tu robisz?! - obnażyła kły i warknęła, nadal przypierając mnie do ziemi. - Intruz?!
- Nie! - wyrwałem się spod jej łap.
- Więc szpieg?! - ponownie warknęła, tylko tym razem głośniej.
- Wybacz mi. Tylko przechodziłem - próbowałem wyjaśnić.
- Próbowałeś polować na moim terenie! - przyjęła postawę grożącą, była gotowa do kolejnego ataku.
- Więc pewnie jesteś przywódczynią - domyśliłem się.
- W rzeczy samej - przyznała. - A jeśli ty nie jesteś szpiegiem ani intruzem to kim jesteś? I skąd pochodzisz?- spytała.
- Można powiedzieć, że wędruję samotnie. Pochodzę z północnej części świata - wyjaśniłem.
- Jak ci na imię szary wilku?
- Zwę się Fallen- odparłem. - Nie szukam kłopotów...
<Zechcesz dokończyć Satanico?>